#BEAUTYMAG: #Dailyroutine: Marlena Janeczko

W #stylemagpl x #dailyroutine, rozmawiamy z pięknymi i inspirującymi kobietami. Tym razem, nasze zaproszenie przyjęła Marlena Janeczko – modelka i bookerka marek Renee i Born2be.


Marlena, dziękuję, że znalazłaś dla nas czas. Zawsze wyglądasz zjawiskowo! Opowiedz nam proszę, na czym polega Twoja poranna, pielęgnacyjna rutyna?


To ja dziękuję za zaproszenie! Poranna rutyna? Hmm… Zaraz po przebudzeniu, najważniejszy jest mój pies – Charlie. Dzisiaj na przykład, obudził mnie o 3.30, bo był głodny. Dwie godziny później kolejna pobudka, bo spacer! A o 7.30 płacz, bo zabawa… Charlie zwykle wstaje o 6:00, żeby zjeść śniadanie, ale akurat dzisiaj miał inne plany 🙂 Nie muszę wspominać o tym, jak przez to wyglądam? Jest 16:09 – udzielam wywiadu a oczy same mi się zamykają 🙂
Jeśli chodzi o pielęgnację, to nie mam szczególnych nawyków. Przemywam twarz wodą i nakładam krem nawilżający. Na pewno, pamiętam o tym, żeby pić dużo wody w ciągu dnia. Sen też jest ważny – jest lekiem na (prawie) wszystko.


Marlena i Charlie

Doskonale wiem o czym mówisz – moje psy zachowują się podobnie 🙂 A Twój make-up? Zdradzisz nam jakich kosmetyków używasz na co dzień? 


Wszystko zależy od tego, czy wybieram się na sesje zdjęciową, czy mam dzień wolny.
W przypadku sesji, nakładam tylko krem nawilżający lub rozświetlający, od czasu do czasu robię też maskę rozświetlającą.  Jeżeli mam dzień wolny, stawiam na ‚make-up no make-up’. Z wiekiem zaczęłam ograniczać swoje kosmetyki do makijażu i używam kilku ulubionych produktów. Czasem tylko tuszuję rzęsy a innym razem, na spotkanie z przyjaciółmi, lekko się maluję. Mój numer jeden to fluid MAC Face and Body – nakładam niewielką ilość na twarz, potem delikatne konturuję ją ‚na mokro’, wyczesuję brwi mydłem, rozświetlacz i gotowe! Lubię wyglądać świeżo. 



Bez czego nie wyobrażasz sobie wieczornej pielęgnacji? Zdarzyło Ci się kiedyś pójść spać w makijażu?


Na pewno bez odpowiedniego oczyszczenia twarzy. Wiesz, po całym dniu to chyba jedna z najważniejszych czynności. Na szczęście wypracowałam w sobie taki nawyk, że po wejściu do domu, od razu zmywam makijaż płynem do demakijażu (szczególnie ten ciężki, po sesji zdjęciowej). Czasami, mocniejszy make-up rozpuszczam olejkiem – dosłownie. Ostatnio moja przyjaciółka, która jest makijażystką, zdradziła mi taki trik na łatwe pozbycie się tuszu do rzęs. Wystarczy, że przyłożymy do oka waciki namoczone olejkiem  i bardzo łatwo się go pozbędziemy (bez niepotrzebnego tarcia oka). Dodatkowo, olejek odżywia nasze rzęsy!
Po zmyciu makijażu, tonizuję skórę i robię bardzo delikatny peeling. Raz w tygodniu robię maskę nawilżającą, najbardziej lubię te ze śluzu ślimaka. Dostałam kilka sztuk od mojej przyjaciółki z Wietnamu i od razu się w nich zakochałam! W mojej kosmetyczce znajdziecie też olejki, jednak trzeba na nie uważać bo są tłuste i mogą zapychać pory. Staram się również, nie przyzwyczajać ani do produktów ani do marek. Rynek kosmetyczny jest już tak rozwinięty, że można eksperymentować i każdy znajdzie coś dla siebie. Pamiętajcie też o tym, że cena nie zawsze idzie w parze z jakością i dbanie o siebie każdego dnia jest najlepszym z kosmetyków!

Instagram did not return a 200.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

Poprzedni

#YOURSTYLEMAG: Zdrowie psychiczne - rozmowa z psycholog Katarzyną Wolską

Następny

#MODAMAG: Dzień Mamy