/

#FOODMAG: Restauracja Tran Tran

Nareszcie możemy powitać Was w naszej nowej serii artykułów kulinarnych #foodmag!
Jesteśmy bardzo zadowololeni, że udało się nam stworzyć na #stylemagpl taki dział, gdzie będziemy mogli opowiadać o miejscach, które warto jest odwiedzić. Nie ograniczamy się tylko do Warszawy! W miarę naszych możliwości będziemy pisać dla Was recenzje z każdego, wartego uwagi, miejsca w Polsce i na świecie 🙂

Tym razem, zapraszamy w kulinarną podróż do Wietnamu, a dokładniej do Restauracji Tran Tran
przy ul. Wilczej 20 w Warszawie.


Kuchnia azjatycka kojarzy się nam niestety, głównie z miejscami potocznie nazywanymi “chińczykami”.
Dlaczego niestety? Bardzo łatwo się o tym przekonać odwiedzając prawdziwą wietnamską restaurację a nie  popularną “budkę” czy bar. Wtedy będziecie mogli poczuć różnicę, tak jak to było w moim przypadku – teraz już wiem, jak faktycznie powinna smakować prawdziwa zupa PHO.

Wybraliśmy się tam w słoneczną sobotę 22 czerwca, niecały miesiąc po otwarciu Tran Tran.
Pierwsze co zwróciło naszą uwagę to zieleń roślin otaczająca przestrzeń przed wejściem, gdzie przywitał nas właściciel restauracji Quang Vinh Tran. Usiadłam przy stoliku, pan Tran zaproponował mi kawę mrożoną – dokładnie taką jaką pije się w Wietnamie i zaczęliśmy rozmawiać…

Na początek, najważniejsze pytanie. Dlaczego akurat Polska? 

Byłem sportowcem, dokładnie bokserem. Dwa razy osiągnąłem pierwsze miejsce w wadze lekkiej w boksie klasycznym. Po wielu kontuzjach, zdecydowałem, że muszę wyjechać z Wietnamu na jakiś czas, żeby odpocząć. Tak się złożyło, że akurat w tym czasie mój ojciec znalazł wycieczkę do Polski i pojechaliśmy. 

I wtedy zdecydował pan, że zostanie w Warszawie? 

Tak, zakochałem się w tym mieście. Na początku, mieszkałem chwilę u kolegi, w pobliżu Pól Mokotowskich. To były wakacje, sierpień, piękna pogoda. Bardzo mi się spodobała ta okolica.

A jak to jest z tym “polskim podniebieniem”, czy trudno jest trafić w nasze kulinarne gusta? 

Cały czas staramy się utrzymać autentyczność naszych potraw. Jednak tych najbardziej popularnych dań, do których europejczycy już się przyzwyczaili, nie zmieniamy – zupa PHO, sajgonki, spring roll’s.
Mimo wszystko, musimy obniżać poziom ostrości, bo to co dla Wietnamczyków jest lekko ostre, dla innych może mieć zbyt pikantny smak. Do tego dochodzi również miękkość mięsa – my lubimy twardsze a europejczycy wolą miękkie.

W trakcie rozmowy, zaglądamy do kuchni gdzie szefem jest Tran Van Giang z Wietnamu oraz Chef Wisanu z Tajlandii (na zdjęciu powyżej). Muszę przyznać, że to była najczystsza restauracyjna kuchnia w jakiej do tej pory byłam.



W jednym z wywiadów, czytałam, że nie używacie tzw. niezdrowych wspomagaczy smaku? 

Tak. Niestety wietnamskie bary w Polsce, serwują potrawy z glutaminianem sodu. To wzmacnia smak, ale w naszej restauracji gotujemy zdrowo i jakość naszych dań zawsze obroni się sama. Nie potrzebujemy tego typu wspomagaczy. Nasze menu jest transparentne, mamy informacje dla alergików/osób uczulonych. Wszystko to, co jest na talerzu jest opisane dokładnie w karcie. 

W międzyczasie, przede mną na stole pojawiło się popisowe danie autorstwa właściciela Tran TranKrewetki w Sosie Mango, czyli: Mango, lychee, warzywa sezonowe, dymka i sos mango z ryżem jaśminowym, do wyboru: z wołowiną, z krewetkami lub z chrupiącą kaczką.
Jeśli będziecie mieli okazję kiedyś tutaj zajrzeć, musicie koniecznie spróbować tego nieoczywistego  połączenia krewetek i słodkiego mango z pikantnymi przyprawami, coś pysznego!


Czy Pan też jest zawodowym kucharzem? 

Nie, ale gotowanie sprawia mi dużą przyjemność. Innym chyba również, bo np. danie z sosem mango, mojego autorstwa sprzedaje się równie dobrze jak te potrawy, które wyszły spod ręki naszego szefa kuchni.


Teraz (nareszcie) kolej, na moją ulubioną zupę PHO. Wiedzieliście, że wywar na zupę PHO powinien gotować się aż 10 godzin?  Pan Tran, powiedział mi, że wiele razy byli nagradzani za utrzymanie jakości i autentyczności tego dania. Teraz wiem czemu, koniecznie musicie jej spróbować.
To była najlepsza zupa PHO jaką jadłam!

(na zdjęciu powyżej, dyplom jednego z kucharzy, pana Vu Duy Binh)

Tradycjonaliści też znajdą w Tran Tran coś dla siebie – nasze polskie potrawy w zupełnie nowej “azjatyckiej” interpretacji. Na przykład danie Nua Yang Sauce – polędwiczki wołowe z sosem specjalnym na ostro z ryżem jaśminowym lub golonkę w Stylu Tran Tran by M&E w  sosie teriyaki i domowym Kimchi podawaną z ryżem.

Jakie polskie potrawy lubi pan najbardziej?
To trudne pytanie! Polska kuchnia jest bardzo smaczna. Chyba najbardziej lubię żurek po staropolsku, flaki, kotlet schabowy, tatar. Dodatkowo przepadam za polską wędliną.

Okej, o kuchni powiedzieliśmy całkiem sporo, teraz czas na atmosferę i ocenę ogólną. Restauracja dużo zyskuje na tym, że jest rodzinną firmą. Po sali krząta się żona właściciela, kierownikiem jest młodszy syn Kevin Tran, z którym też udało mi się chwilę porozmawiać.

Może trochę dziwnie to zabrzmi, ale czy pracujesz tutaj “z własnej woli”? Pytam, bo wiesz jak to czasem jest… Rodzice prowadzą firmę a dzieci pracują u nich w wakacje, żeby sobie dorobić albo po prostu wypełnić wolny czas.
Tak jestem tu z własnej woli! 😉 Interesuję się gastronomią, skończyłem szkołę i chciałbym iść w tym kierunku. Wiesz… żeby prowadzić restaurację trzeba poznać tę branżę od podstaw i tak też było ze mną. Dwa lata temu zacząłem od pracy na zmywaku, potem przez pół roku pomagałem w kuchni. Teraz pracuje jako  kierownik i kelner. Brakuje mi doświadczenia żeby zostać managerem, ale jeszcze wszystko przede mną.

Bardzo podoba mi się Twoje podejście! Czyli wiesz jak przygotować wszystkie potrawy z karty?
Tak, gdyby trzeba było nagle zastąpić kucharza jestem w stanie pomóc. Dzięki pracy w kuchni,
mam podstawy, które w razie czego mogę wykorzystać 🙂


Podsumowując moją wizytę w Restauracji Tran Tran i biorąc pod uwagę fakt, że artykuł nie jest tekstem sponsorowanym, jestem bardzo mile zaskoczona. Zaskoczona, że udało mi się znaleźć w Warszawie restaurację, gdzie jest czysto(!). Restauracja Tran Tran, (po mojemu) to trochę taki “teleport”, do którego wystarczy wejść i momentalnie znaleźć się w Wietnamie 🙂 Zastanawiałam się długo nad ewentualnymi minusami tego miejsca, ale nie jestem w stanie nic złego napisać.
Z całą odpowiedzialnością mogę polecić Wam Restaurację Tran Tran!

Please follow and like us:
error

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.

Poprzedni

#MODAMAG: Moda dla oceanu

Następny

#BEAUTYMAG: Hydrolaty