#KOBIETACYNICZNA Lenistwo

Lenistwo.

Obudziłam się, nareszcie weekend. Rozejrzałam się po sypialni, żeby sprawdzić czy wszystko leży na swoim miejscu. Tak, to był ten sam artystyczny nieład, twórczy bałagan, w którym tylko ja mogę się odnaleźć. Przecierając zmęczone oczy zastanawiałam się co zrobię z tym całym wolnym czasem.
W młodości wyobrażałam sobie dorosłe życie bez granic i zasad, ewentualnie z takimi, które ustalam sobie sama. Po trzydziestce trochę się pozmieniało, teraz marzę o tym, żeby się wyspać po pracy i schudnąć. Podziwiam te wszystkie “fit” kobiety/ Insta matki, które wstają o świcie na siłownie, potem odwożą swoje nastoletnie dzieci (btw. kiedy one zdążyły je urodzić?) do szkoły. Jadą do korpo, gdzie spędzają pół życia i wracają do domu piękne, naciągnięte i wypoczęte. Ja mam inne (weekendowe) priorytety. Sen, HBO do 14:00, no okej może do 15:00, pranie i obrzydliwe, niemodne lenistwo. Takie, które uprawia każdy, ale się go wstydzi bo nie nadaje się do pokazania na Insta lub TikTok’u. Chociaż co do tej drugiej aplikacji, mam mieszane uczucia. Niby spoko, jeśli ktoś prowadzi tam profil bo jest zdolny, umie śpiewać albo uprawia jakiś sport. Gorzej jeśli tylko, stoi przed kamerą i udając, że zna tekst rusza ustami w rytm jakiegoś hitu Disco Polo. Jakby tego było mało, wyginając się zerka zza firanki w pełnym makijażu i odpustowej kreacji. To nie moja bajka. Niektórzy moi znajomi mówią “E tam! Fajnie, że ludzie mają do siebie dystans i potrafią się dobrze bawić. Przesadzasz..“. Dystans? Zabawa? Możliwe, jednak dla mnie to taki trochę randkowy zlepek reklam samotników. Smutny akt desperacji młodych dziewcząt i chłopców, którzy podążają bezmyślnie za modą. Mają czas na poznanie kogoś fajnego normalnie w realu, ale na siłę chcą być oklaskiwani przez rówieśników wypychając sobie skarpetkami majtki i staniki. Starsi ludzie podobnie, ale to temat rzeka i już trochę inny level żenady. Do tego wszystkiego, wisienką na TikTok’owym torcie są profile 10-13 latek (GDZIE DO CHOLERY SĄ ICH RODZICE?!), które tańczą w rytm tzw. trendu na Tik Toku do piosenki, której miałam nie cytować, ale zrobię to dla zobrazowania dramaturgii tej sytuacji:

“my na parkiecie latamy po fecie
a w toalecie to… sami wiecie
lodzik i kreska, dymanie na pieska
Klubowa Vixa wjeżdża jak pixa” 

I tak sobie konkludując dzisiejszą wypowiedź, wrócę do tych Insta matek, którym wyżej trochę (złośliwie) wbijałam szpilkę w wytrenowany na siłce brzuch. Już Was tak nie podziwiam, nie zazdroszczę i w sumie nawet mi trochę żal, bo chyba jednak nie na wszystko (co ważne) macie czas.

Please follow and like us:
error

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *